Ja, czołowy śmierdzący leń III RP, przyznaję, że jakiś czas temu zarzuciłam wszelką aktywność fizyczną, w tym również wspomniany niedawno aerobik. Zapuściłam się (dzieci! praca! chęć odsapnięcia od dzieci i pracy!) i ważę teraz coś koło 67 kg... Trąca masakrą. Postanowiłam coś konkretnego w końcu z tym zrobić, ale że znam się i wiem, że wolę mam bardzo słabą, a motywację prawie zerową.
No ale nie wybiegajmy za daleko w przyszłość... Na dzień dzisiejszy staram się nie jeść słodkiego, nie podżerać po 20:00 i ćwiczyć od czasu do czasu. Na razie efekty marne, ale to dopiero początek. Zdam raport za czas jakiś. Uprasza się o trzymanie kciuków, bo wakacje nad morzem zbliżają się nieuchronnie...