Wednesday, July 18, 2012

Manna z nieba

Znak! Cud! Błogosławieństwo! To nie może być jedynie zbieg okoliczności...
Jak powszechnie wiadomo, od dość długiego już czasu bujamy się z mężem z zamiarem popsztykania w tenisa. Podświadomie rękami i nogami zapieram się przed pójściem na kort...
Ale wczoraj na moją skrzynkę wpłynęła oferta (normalnie wyrzuciłabym ją jako spam) jednej z firm oferujących tzw. zakupy grupowe. Oferta dotyczy ogromnej (ponad 50%) zniżki na cztery godziny gry w tenisa! 29 złotych zamiast 100 złotych!
Moja poznańska dusza cieszy się niebywale... Coś czuję, że cała sprawa będzie miała swoje zakończenie na korcie. No chyba, że perfidni internauci wykupią wszystkie vouchery... Czas nagli!

Monday, July 9, 2012

Pierwszy kryzys minął

Pierwsza część odwyku od słodkości za mną. Przeszłam już okres ślinienia się na widok ciast, czekolad i cukierków, teraz z dumą mogę powiedzieć, że widok ten mnie (prawie) nie rusza. Test zasadniczy przeszłam w ubiegłą sobotę, na weselu znajomych. Nie skusiłam się na słodkie wypieki, mimo że nęciły mnie ze stolika... Wolałam poczęstować się apetycznymi owockami :-) W wytrwaniu w postanowieniu być może pomogło mi to, iż zadeklarowałam się, że zerwę się z imprezy przed 22, żeby położyć spać naszą latorośl... Tak czy inaczej, udaje mi się!
Jazda rowerem też męczy mnie już trochę mniej niż miesiąc temu. Teraz tylko pozostało mi wdrożyć tego feralnego tenisa...
Jutro rano się zważę i doniosę o wyniku tegoż pomiaru.