Nie ma to może zbyt wiele wspólnego ze zrzucaniem wagi (do którego i tak nie jestem jakoś szczególnie zmotywowana), ale wiąże się z ogólnym dbaniem o swoje ciało i samopoczucie. Mianowicie w weekend po raz pierwszy odwiedziłam SPA. Zawitałam tam z trzema koleżankami ze studiów. Wykupiłyśmy pakiet z soboty na niedzielę i mogłyśmy do woli korzystać z basenu (mały...), sauny mokrej, suchej, jacuzzi i aromaterapii. Pakiet obejmował też podstawy jogi (w sobotę o 22:00 - niezła pora!) no i - gwóźdź programu - masaż całego ciała specjalistycznymi indyjskimi olejkami (niedziela 13:00). Oczywiście miałyśmy też zapewniony nocleg i wyżywienie w hotelowej restauracji.
Celem wypadu miało być oderwanie się od prozaicznego życia i obowiązków związanych z opieką nad dziećmi (trzy z nas są mamami, czwarta koleżanka będzie mamą za półtora miesiąca) i nawet to, że hotel&spa położone były pod Poznaniem, czyli "rzut beretem" od naszych domów, nie przeszkodziło nam w relaksie...
Ech, czasem człowiek musi się polenić. Byłyśmy tylko my, spa, herbatki, szlafroczki... Co skutecznie zresetowało mi mózg i pozwoliło z większą gotowością wkroczyć w kolejny tydzień pracy.
Jedno jest pewne: raz na ruski rok będę się tam zgłaszać!
No comments:
Post a Comment